Zapiski przyjaciela collie.

Radosne- Opowieści psiej treści

czwartek, 29 grudnia 2011
Psia matka Nebra wylizuje psyk i uszy swojej córeczce DELILAH Grenwood, która ma już 9 miesięcy. Czasami zdarza się, że przytrzymuje ona swoją córkę jedną łapą, tak żeby mała nie mogła bryknąć na bok, tylko spokojnie leżała podczas matczynej toalety. A kto lubi w takim wieku myć się ? 
Co ciekawe, tak samo czyni inna psia matka Bliska, swojej córce BIG DREAM Grenwood. To ciekawa sprawa, gdyż je córka ma już 2 lata 3 miesiące. Muszę w tym miejscu dodać, że każda z psich mam wylizuje tylko swojego dużego szczeniaka. Nie ma mowy o pomyłce czy przypadku. Takie widoki codziennie obserwuję i zdumiewam się.



Na święta zostałam wyrwana z mojej codzienności i poszybowałam wysoko czytając otrzymaną w prezencie książkę "Opowieści psiej treści czyli o dorastaniu w nowym domu sióstr DIGNITY i DANCING Grenwood" dedykowaną naszej rodzinie. Książka z tekstem pisanym sercem i kolorowymi zdjęciami z życia collie sióstr od dnia 7 maja 2011 do dzisiaj. Kto mi dał skrzydła ?

Collie: DANCING DAYS Grenwood FCI & DIGINITY DANCER Grenwood FCI  fot. Małgorzata Jaguścik

Dwie siostry przyjechały do nowego domu, by stać się członkami nowej rodziny. Szaleją razem po ogrodzie wśród kolorów i tajemniczych zakamarków. Wszędzie razem, zobaczcie.

Collie: DANCING DAYS Grenwood FCI & DIGINITY DANCER Grenwood FCI  fot. Małgorzata Jaguścik

Pieszczoty i psoty, ręczniki na głowie, szczotki w łapkach, nauka psich i ludzkich spraw, bo w życiu trzeba mieć wszystko poukładane. Zapomniałam, jeszcze praca -komputery, szafy, dywany, krety pod ziemią a na niebie ptaki.

Collie: DANCING DAYS Grenwood FCI & DIGINITY DANCER Grenwood FCI  fot. Małgorzata Jaguścik


Małgosiu dziękuję za naładowanie dawką dwudziestu stron optymizmu, tylko nie wiem na jaki czas starczy ta dawka ? W celu stałego utrzymania zdrowia poprzez optymizm, trzeba dostarczać organizmowi świeżej dawki uskrzydlenia !

Na łamach pisma "Stroke" naukowcy opublikowali wyniki badań przeprowadzonych na grupie 6 tysięcy osób po 50 roku życia ( 6044 osób dorosłych - 2542 mężczyzn, 3502 kobiet). Otóż okazuje się, że największą wpływ na zdrowie ma pozytywne myślenie. Pacjenci byli oceniani przez specjalistów z Uniwersytetu Michigan według skali optymizmu. Związek pomiędzy pozytywnym nastawieniem do życia a prawdopodobieństwem udaru utrzymywał się nawet wtedy, gdy wzięto pod uwagę inne zmienne uwarunkowania dotyczące pacjentów.

Im bardziej optymistyczna osoba, tym mniejsze jest jej prawdopodobieństwo udaru mózgu. W skali optymizmu od 3 do 18, każdy wzrost punktu optymizmu to jednocześnie około 10% spadek prawdopodobieństwo wystąpienia udaru mózgu w ciągu najbliższych dwóch lat.( Stroke 21.07.2011- link
Z kolei w innym badaniu optymiści hospitalizowani z obturacyjną chorobą wieńcową byli mniej narażeni na śmierć w ciągu 15 lat, niż pesymiści.( Los Angeles Times 22.11.2011- link)


Optymizm to chleb dający zdrowie! Radości rodzą optymizm.

Świąteczne wycinanki

środa, 28 grudnia 2011
Tegoroczne święta to dla nas wycinanki z piernika i drewna. Najpierw Mikołaj w ramach szkolnych mikołajek klasowych miał obdarować koleżankę, miłośniczkę koni. Szukaliśmy -co? jak?, żeby mogło się spodobać. Pomysłów było sporo, ale żaden nas nie cieszył. Wreszcie stanęło na tym, że Wojtek wytnie z drewna konia i zrobimy z niego zegar do powieszenia. Ja zaś z Mikołajem miałam wyciąć takiego samego konia z piernika, upiec i ozdobić. Wojtek wyciął z drewna konika jeden raz, ja natomiast wycinałam i piekłam swojego aż trzy razy. Największy problem miałam z nogami, a to za chude i się przypiekły, a to ciasto za grube i się oderwały. Wreszcie za trzecim - leży przede mną upieczony równiutko konik. Teraz pozostało przygotować karton obklejając go w świąteczny papier, wyłożyć siankiem, włożyć zegar, polukrować piernikowego konika i sprytnie go przymocować do kartonika, tak żeby przeżył szkolne korytarze, szalone przerwy i wreszcie rozdawanie prezentów w czasie klasowej wigilii.  Było dużo radości w naszych przygotowaniach. A ja tak przy okazji wykroiłam z piernika collie z czerwonym witrażowym sercem. Przepisy na ciasto piernikowe znajdziecie tutaj. A co do serca, to wystarczy je zgrabnie wyciąć w pierniczku i wyłożyć pokruszonymi landrynkami. W ten sposób powstanie collie z lizakiem-sercem.


Wojtek tak się rozkręcił w tym wycinaniu, że z kuchennych desek powycinał kolejne prezenty. Pierwszego z nich nazwał "zestaw do filetowania ryby". Otóż kładziesz rybę na desce ( foto po środku), przykładasz do niej  góry wycięty kształt ryby ( foto z prawej), ciśniesz ( tylko równo) i.... rybka jest bez ości.  Prosta sprawa a cieszy i na dodatek jaka oszczędność czasu.
 


Na święta pomimo mojego trzykrotnego pieczenia pierników nie mogło zabraknąć także makowca. Tym razem wycinanie dotyczyło tylko nacinania na wierzchu makowca.

Makowiec

Składniki ( na dwa makowce)

Ciasto: 1/2 kg maki, 3 jajka 3 dag drożdży, 20 dag cukru, 3/4 szklanki mleka, 150 g masła

Masa: 1/2 kg maku, 20 dag cukru, 2 jajka, 10 dag masła, cukier waniliowy, 50 g rodzynek,



Przygotowanie:

Ciasto: Masło ucieramy z cukrem i jajkiem, dodajemy pokruszone drożdże oraz mąkę. Dodajemy lekko podgrzane mleko. Całość ugniatamy i czekamy aż wyrośnie przykrywając ściereczką.

Gdy ciasto podwoi swoją objętość dzielimy je na dwie części i rozwałkowujemy na grubość 1 cm. Smarujemy ciasto białkiem, wykładamy masę makową i zwijamy w rulon. Na wierzchu ponownie rulony smarujemy białkiem. Nacinamy rulony nożem i pieczemy w temperaturze 180 stopni około 40 minut. Po wyjęciu z piekarnika lukrujemy i ozdabiamy rodzynkami, migdałami według fantazji.

Fot. Tegoroczna szopka na Barbarce koło Torunia

Marszem przez święta

wtorek, 27 grudnia 2011
W Wigilię wymaszerowałam dwugodzinny dystans. Równo rok temu brnęłam w śniegu wytyczając nowe ścieżki po białym puchu, a dzisiaj mam spodnie do kolan mokre i brudne od błota. W kolejne dni świąteczne dalej rodzinnie maszerujemy po kolejne kilometry. 
Po takich spacerach wszyscy dążą do pozycji poziomej, zarówno ludzie jak i collie. Jest jednak gorzej kiedy trzeba znowu siąść przy świątecznym stole.



Film nagrany 26.12.2011 link


Stojące u nas drewniane anioły przywiezione spod Radzynia Chełmińskiego także wymaszerowały już do nowych domów (link). A ja nie mogłam powstrzymać się od ich pamiątkowego zdjęcia, które teraz po świętach mogę już wstawiać zdradzając tym samym wygląd aniołów.



Aby mieć wpatrzone oczy

piątek, 23 grudnia 2011
Na Święta Bożego Narodzenia życzę 
aby Wasze oczy zawsze były wpatrzone w to co najważniejsze, bo w życiu trzeba mieć właściwą perspektywę!


Niech otaczają Was przyjaciele niosący radość i pokój ze śpiewem na ustach, w mikołajkowych czapkach z szopką w dłoniach


czytający w Waszych myślach


wówczas żadna zima nie będzie sroga.





Link do filmu- tutaj

GLORIA IN EXCELSIS DEO !!!
Radości, miłości i pokoju w sercach



Płyniemy "Pod wiatr"

środa, 21 grudnia 2011
Wszystko zaczęło się w czasie naszego czerwcowego wyjazdu do Górzna. Wyjazd nagły i nieplanowany wdarł się w nasze życie zostawiając w nim swój ślad na zawsze.  Sprawy na pozór proste wpłynęły na nasze życie wywołując efekt domina poukładanego na stole w przemyślne kształty.  Do tej pory nie do końca znamy końcowy kształt figury domina, jednak odkrywamy kolejne karty.
Prosta sprawa. Jest ciepły czerwcowy dzień. Obok jeziora młyńskiego w Górznie poukładane na stojaku kajaki chcą się wyrwać na wolność z więzi łańcucha kuszą nas do wypłynięcia na lśniące wody jeziora. W pobliżu nie ma nikogo. Chęć jest wielka. U góry widać ośrodek edukacji ekologicznej Wilga. Wspinam się po schodach na górę, jako rodzinny wywiadowca chcąc rozpoznać możliwość wypożyczenia kajaków. W ośrodku jakoś dziwnie cicho. Na stoliku tuż obok recepcji leżą kolorowe egzemplarze gazety. Podchodzą bliżej. Tytuł "Pod wiatr" przyciąga mój wzrok. Wczytana w pierwszą stronę nie słyszę ruchu w recepcji. Zostaję wyrwana słowami
- W czym mogę pomóc?- usłyszałam tuż za plecami.
Otrząsnąwszy się z zaczytania, skupiłam myśli przypominają sobie, po co przyszłam.
-Hmm, ja w sprawie kajaków, czy kajaki stojące na dole sa własnością ośrodka? Czy można je wypożyczyć?
Sprawa kajaków została szybko wyjaśniona. Kajaki były do wypożyczenia do zaraz. Pozostało mi jeszcze jedna sprawa do załatwienia, a że kieruję się w działaniu zasadą - gdy widzisz coś ciekawego nie zwlekaj- szybko dorzuciłam
- Czy mogę wsiąść tę gazetę?
I tak z czasopismem "Pod wiatr" pod pachą i dobrą wiadomością w sprawie kajaków zeszłam do czekającej rodziny.

www.podwiatr.pl

Dzisiaj w numerze 6 czasopisma "Pod Wiatr" znajdują się trzy artykule autorstwa Mikołaj Wyrzykowskiego. Czasopismo "Pod Watr" ukazuje się od 18 lat i dociera do młodzieży w Polsce i na świecie 

1) Reportaż- "W zwierciadle górskich źródeł" Mikołaj Wyrzykowski

fragment "(...) Mała collie Delilah wraz z nami nadal biega i szaleje wśród zielonych pagórków, wręcz prosząc się o to, byśmy choćby jeszcze jeden raz spróbowali uwiecznić ją na zdjęciu. Turlamy się radośnie po pagórkach.(...)"
 
2) Witryna literacka - "Pocztówki  ze świata" Mikołaj Wyrzykowski


3) Ekologia bez granic- " Czytanie księgi natury" Mikołaj Wyrzykowski





Moje zainteresowania i pasje

niedziela, 18 grudnia 2011
Zgłosiłam blog "Zapiski przyjaciela collie" do konkursu "Blog Roku 2011" kategoria" Moje zainteresowania i pasje" organizowanego przez spółkę Grupa Onet.pl Spółka Akcyjna.

Najbliższe terminy konkursowe
15.12.2011 - 12.01.2012 - Zgłaszanie blogów do konkursu
12.01.2012 - 19.01.2012 - Nominowanie blogów (głosowanie SMS)
19.01.2012– 07.02.2012 – Nominowanie blogów (głosowanie SMS) do wyboru Bloga Blogerów

 
Blog o pasji życia. Moje pasje -collie, podróże, fotografia, muzyka, zdrowe jedzenie, ekologia, sport unoszą mnie codziennie do góry, do góry coraz wyżej.

Życie to bogata kopalnia wydarzeń- od zwykłych czynności poczynając, jak chociażby mozolna praca, od której drętwieje szyja, kawka u przyjaciół, udeptywanie kapusty, zagniatanie chleba na zakwasie, bieganie po lesie z napędem dwóch collie przy pasie, spotykanie ludzi głodnych życia, aż po  odkrywanie świata poprzez podróże.

Moje zapiski powstały z myślą o przyjaciołach, dla których chcę zatrzymać przeżyte okruchy czasu, by móc się nimi podzielić. Cieszę się, że Bóg dał mi życie, rodzinę, przyjaciół i collie, a że życie stale przynosi nowe historie, zatem zaczynam. 




Świąteczne pierniczki- kiermasz przepisów

sobota, 17 grudnia 2011
Nastał słodki czas pierniczków. Czas kiedy w domu unoszą się nęcące zapachy miodu i przypraw, a my możemy wykrajać bajeczne kształty piernikowe.  W czasie jarmarku w Przysieku wystawiana byłą szopka zrobiona cała z pierniczków. Robiła wrażenie na każdym przechodzącym. Ja mam w tym roku zadanie upieczenia na prezent piernikowego konia, ale jak zawsze wykroję także collie. Jeśli macie jakieś wypróbowane przepisy na pierniczki czekam na wiadomości, żeby dołączyć do tych poniżej.

1) Rozgartowskie pierniczki ( Ania)

1/4 szklanki miodu

5 łyżek miękkiego masła

1/2 szklanki brązowego cukru/lub cukru pudru

1 jajko

2 1/4 szklanki mąki

1 łyżeczka sody

3 łyżeczki przyprawy do piernika

1 łyżeczka kakao

2) Słończańskie pierniczki (Brydzia)

1/2 kg mąki

250 g miodu

2 jajka

10 dkg cukru

125 g tłuszczu

mały proszek do pieczenia

2 łyżki kakao

1 paczka przypraw


 Collie: Na zdjęciu w prawym dolnym roku od lewej TOBI Zaciszny Dworek i jego mama ADRIADNA Collie de la Erica Carnea

Tak jak na zdjęciach widać, czasami pierniczki powstają tak, że jedni ganiają po polach za patykami, podczas gdy inni w tumanach mąki i oparach słodkiego miodu wycinają i wycinają, wycinają i ozdabiają słodkości.

Złote piernikowe rady:

1) Jeśli mieszamy na ciepło miód i przyprawy, wówczas należy je ostudzić przed zmieszaniem z mąką. 
2) Im bardziej cienkie ciasto na pierniczki tym będą bardziej twarde. 
3) Pierniczki przechowujemy najlepiej w puszkach i szklanych słojach, wówczas miękną. 
4) Uwaga- w większości przypadków słoje są niepotrzebne i  pierniczki nie zdążą zmięknąć, gdyż szybciej znikają nie wiadomo kiedy i u kogo wśród domowej świątecznej krzątaniny. Czasami tylko wytrzymują do Świąt.







Światła miasta

Wsiadając do samochodu w naszym sosnowym lesie, nie przypuszczaliśmy z Mikołajem, że przyjdzie nam się zmierzyć w Toruniu z wiejącym zimnym wiatr z deszczem, przenikającym na wskroś. Ciepłe czapki i kurtki nie pomagały, a nasze plany spaceru wśród świateł miasta uległy skróceniu, zdjęcie zamoczeniu, tylko bruk miasta przedziwnie się rozświetlił.

Collie: Sunresc Lace CARSUO, DELILAH Grenwood FCI



Na Nowym Rynku w Toruniu stanęła już szopka bożonarodzeniowa o powierzchni 180 metrów kwadratowych. Ozdabia ją 25 polichromowanych figur naturalnej wielkości. Szopka już stoi. Brakuje jeszcze ozdobionych choinek, leżących jeszcze tuż za szopką i jakoś atmosfera jeszcze nie ta.

Pamiętacie naszą podróż do Kalwarii Zebrzydowskiej ( zobacz więcej). Obecnie tam, wewnątrz bazyliki, powstaje szopka bożonarodzeniowa o wymiarach- tło na blisko 8 metrów, szerokość na ponad 10 metrów. Szopkę wypełni ponad 150 figur, w tym około 50 ruchomych. Najstarsze figury pochodzą z XIX wieku. Będzie to szopka tradycyjna, w duchu świetnego Franciszka. Figurka z Dzieciątkiem Jezus pochodząca z Betlejem zostanie złożona w żłóbku podczas pasterki. ( źródło PAP 13.12.2011)



Ciekawość sprawia, że Delilah znajduje wolne miejsce w ogrodzeniu toruńskiej szopki, żeby zajrzeć do osiołka. A mnie szczególnie spodobało się zdjęcie anioła stojącego na Placu Teatralnym w Toruniu. Kiedy je przeglądałam w domu, zatkało mnie. Czyż nie jest ono wymowne, zwłaszcza po obejrzeniu znaków widocznych na zdjęciu - zakaz zatrzymywania i nakaz jazdy na wprost !!!

Co się tyczy aniołów, jutro jedziemy po dwa kolejne- ale się zaskrzydli w naszym domu.




Proste sprawy

piątek, 16 grudnia 2011

Sprawy proste są czasami najtrudniejsze. Jak choćby zapalanie stojącego na stole wieńca adwentowego. Cztery świeczki wśród zielonego igliwia zapalane w każdą niedzielę o jedna więcej. W tym tygodniu palimy już trzy świeczki. A teraz pytanie, jak zapalamy świeczki? Czy przy każdym posiłku zapalamy te same świeczki? Czy trzeba dążyć do tego, aby każda z czterech świeczek była równo wypalona ?  A może lepiej gdyby najdłużej pali się świeczka z pierwszego tygodnia i każda ze świeczek paliła się tyle ile ma czasu?


Przy stole zawrzała dyskusja rodzinna w temacie " porządek palenie świeczek w wieńcu adwentowym", a więc równamy czy palimy zgodnie z naturalnym porządkiem rzeczy? 

Co do innych prostych spraw, to dostałam zamówienie na zegar na desce kuchennej o konkretnych wymiarach. Teraz nie pozostaje mi nic innego tylko wyruszyć jutro na poszukiwanie deski w zgłodniały wrażeń przedświąteczny tłum. Czy deska może stanowić towar pierwszej potrzeby ? Dla mnie tak i mam nadzieję, że nie spotkam innych poszukiwaczy kuchennych desek, bo co jak co, ale do świąt na pewno kolejnej dostawy desek nie dowiozą do sklepu.



Biegając szukamy zimy i świąt

niedziela, 11 grudnia 2011
To już trzecia niedziela Adwentu, a my biegamy szukając  śladów zimy i zbliżających się świąt. Prognoza z pobliskich lasów na Barbarce brzmi tak: "śladów śniegu nie ma, ślady świąt są, i to wagi ciężkiej" Zobaczcie!





Z Aniołem pod pachą

sobota, 10 grudnia 2011
Przez bramę wchodzimy z tłumem osób, które właśnie wyszły z odjeżdżającego autobusu. Jest jeszcze przed czasem uroczystego rozpoczęcia. Z lewej strony rozlega się głośnie wołanie:
- Chodźcie, chodźcie kobitki, rozgrzejecie się naszym likierem!

Szybko spojrzałam w stronę skąd dochodziło tak miłe wołania. Już na samą myśl, robiło się wesoło i jakoś tak cieplej na ciele. U góry namiotu widniał napis " Sprytny pomysł babcia miała, że przed dziadkiem bimber w śmietanie chowała". W ruch powędrowały małe kubeczki, szybko napełniane przez gospodynie. Teraz ciału zrobiło się jeszcze cieplej. To przyjemne uczucie znaleźć się we właściwym miejscu i czasie. Wyborny likier śmietankowy na powitanie Kiermaszu Adwentowego w Przysieku. Dobry początek!


Biegamy pomiędzy konkursowymi szopkami podziwiając barwne prace dzieci, młodzieży i dorosłych, aż sto prac.  Na stołach sycą nasze oczy wydziergane koronki, powycinane kolorowe papiery, sklejane makarony, rzeźbione w drewnie, skryte w chlebie, a nawet wypieczone z masy piernikowej bożonarodzeniowe szopki. 

 
Wszędzie jest kolorowo. Stoiska z rękodziełem i śpiew zespołu ludowego dopełnia całości. Na placu także znajdują się stoiska. Nie mogę oderwać oczu od babci i dziadka z wnusią, 300 kilogramowa figura wagi ciężkiej, która na pewno by nie weszła do środka, dzieło artysty Jakuba Kubiaka.


 
Nie mogliśmy inaczej i do domu odjechaliśmy z Aniołem pod pachą. W domu zmarznięci zasiedliśmy przy stole do obiadu, Anioł zasiadł na największym krześle. Wpatrujemy się w nowego domownika. Mikołaj patrząc na niego wykrzykuje pomiędzy spożywanymi łyżkami zupy dyniowej :

- Grając na trąbie uśmiecha się. Ma coś w sobie ten nasz nowy Anioł.

- Fakt, to prawa. - po mojej głowie zaczynają chodzić kolejne Anioły, może z fortepianem? 


 
Tak mi te nasze spotkanie i rozmowy na kiermaszu adwentowym zawróciło w głowie, że kiedy w czasie spaceru popołudniowego z collie przy Stawach Przesieckich spostrzegliśmy nową pracę bobrów, wykrzyknęłam do Wojtka:

-  O drzewo bukowe, ale okaz ! Jaka piękna praca bobra! Ciekawe ile by z tego drzewa wyszło Jakubowi Aniołów !! Pięć takich jak nasz ?

Ciąg dalszy nastąpi ...

Dążyć do "BALANCE of POWER"

piątek, 9 grudnia 2011

Przy kawie i ciastku (dyniowym) można dyskutować o różnych sprawach.  Nam się trafiła ciekawa dyskusja na temat artykułu Barbary Schwartz " The Unpardonable Fault" ,Niewybaczalny błąd", który ukazał się w Biuletynie Collie Club of American, październik 1975 ( zobacz). 
Collie: DELILAH Grenwood FCI


Siedzimy i rozmawiamy o collie. Zwariowane towarzystwo. Omawiamy poszczególne zdania. Mnie po przeczytaniu tego artykułu przychodzi do głowy imię collie, którą znam "BALANCE OF POWER", przedziwne imię, bo oddaje właśnie to, czym collie powinny być.  Równowaga i moc, wszystko doskonałe, i to w całości.

CIAŁO- CHARAKTER- EKSPRESJA- RUCH
 ( przy tym kolejność jest przypadkowa, bo wszystko tworzy jednolitą całość)

Piękny collie ma w sobie to coś, jak mówimy. Ma w sobie tę moc, za którą, jak za piękną dziewczyną wszyscy oglądają się na ulicy.
Do tej listy trzeba jednak dodać jeszcze jedno ZDROWIE, bo piękny to zdrowy collie.

Kiedy czytam w artykule " piękny pies, jest jak dobry obraz lub kobieta piękna, pasuje do siebie w symetrycznym całości?" do głowy przychodzą mi jednocześnie słowa

"Wiesz, jak można się przekonać, czy kobieta jest naprawdę piękna? Przyjrzyj się jej rano, zaraz po przebudzeniu. 
Bez makijażu, bez wymyślnej fryzury, jak ją Pan Bóg stworzył. 
Jeżeli jest naprawdę piękna, to i wtedy będzie. ( Jonathan Carroll)

Święte słowa, zwłaszcza w deszczowy dzień, taki jak dzisiaj. Gdy w czasie leśnego spaceru czuję wodę w butach, a błoto po którym chodzę wydaje charakterystyczne odgłosy przyssawki, a collie, no właśnie- są szczęśliwe.

Gruby pies to chory pies

środa, 7 grudnia 2011
Dzisiaj załatwiając sprawy codzienne w mieście zobaczyłam taki widok, chodnikiem idzie pańcia i za nią toczą się dwa psy. Tak toczą to dobrze powiedzenie, toczą się chore psy, bo "gruby pies to chory pies". Ciężko jest wytłumaczyć właścicielowi psa, że jego pies jest za gruby. Jak to za gruby? On jest w porządku, je i ma ochotę na więcej albo nie ma apetytu. Dlaczego tyle je, bo jest głodny ? Nie ma apetytu, a może jest przejedzony? Często w okresie przedświątecznym rozmawiamy o trzymaniu linii, bo przytyjemy w czasie wieczerzy wigilijnej, bo w suknię na bal karnawałowy nie wejdziemy, a pies? Gdzie jego wieczerza- zje, co mu damy, a sukienka- no cóż nie nosi? Czy może być gruby? Odpowiem, a juści!!!!
Otyłość to choroba, i to choroba ogólnoustrojowa, w której w zależności od stopnia odtłuszczenia wzrasta zagrożenie zdrowia u poszczególnych osób.  We wzorcu collie mowa jest o wzroście, a nie o wadze, ponieważ waga zależna jest od danego psa i jego wysokości.
( wysokość w kłębie 56-61 cm dla psa, 51-56 cm dla suki -zobacz standard collie)

Należy popatrzeć na swojego psa i odpowiedzieć na pytania:

- Czy widać talię jak patrzysz na niego z góry?

- Co czujesz gdy dotykasz psa po klatce piersiowej- tłuszcz, ile tłuszczu, żebra ?

- Czy twój pies porusza się z lekkością i zwinnością?
Warto obejrzeć rysunki pomagające ocenić otyłość u swojego psa. (zobacz)

Otyłości u collie wpływa na powstanie chorób: układ kostno-stawowego, krążenia, pokarmowego, oddechowego, nerwowego oraz wydzielniczego. Konkretne choroby to cukrzyca, nadciśnienie, niewydolność serca, kamice, zmiany zwyrodnieniowe stawów, zaburzenia hormonalne, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, mechaniczne problemy w kościach i stawach,  skrócenie długości życia,  zmiany wątrobie i pęcherzyku żółciowym, dolegliwości nerek.
Zła dieta i brak ruchu to przyczyny otyłości. Można powiedzieć za otyłość powoduje jego właściciel. To on doprowadza to choroby swojego psa, bo "otyłość to choroba".  Otyłość u szczeniaka wpływa na rozwój jego całego organizmu, ale zwłaszcza na kształtujący się układ kostno-stawowy, jak choćby na łapy, na grzbiet.

Mikołajkowe radości

wtorek, 6 grudnia 2011
Nie będę pisać o ostatniej dyni, chociaż nadal nie wyznaczyłam "jej godziny"
nie wspomnę wcale o kapuście kiszonej i o jej zapachu,
bobry z ich wagą i torfy, także zostawię w lesie,
nie zawieszę dzisiaj wzroku na biało-szarych łabędziach,
bo
spojrzenie rzucane spod czerwonej czapki rozbudziły pierwotne pokłady radości
 i tego wszystkim zaglądającym życzę

 




Collie: Sunresc Lace CARUSO


We władaniu bobra- Stawy Przesieckie

sobota, 3 grudnia 2011
Nasze ostatnie wyprawy na Barbarkę do Szkoły Leśnej zaowocowały poszerzeniem znajomości oznakowań na drzewach, jakie mijamy codziennie wychodząc na spacery do pobliskich lasów. Otóż okazało się, że oznakowanie tj. niebiesko-biały kwadrat z daszkiem  ( zobacz legenda mapy poniżej) to trasa Barbarka- Stawy Przysieckie.



Kliknij i zobacz ulotka - Szlak Barbarka- Stawy Przesieckie :" Mozaika przyrody"


Stawy mają swoje dalsze i bliższe historie. Najdalsza historia sięga czasów zlodowacenia, kiedy to powstało płytkie zagłębienie, jeziorko pomiędzy piaszczystymi wydmami.  Powoli ono zarastało aż stało się torfowiskiem z pokładami sięgającymi aż 2 metrów głębokości. Kolejna historia sięga czasów II wojny światowej, w czasie której eksploatowano torf do celów gospodarczych na opał oraz do modernizacji toruńskiej płyty lotniska poprzez wzmocnienie wydmowych piasków. W ten sposób powstały kolejne zagłębienia napełniające się wodą. Stawy  Przysieckie zlokalizowane  są  na  poziomie  terasy  III, której wysokość bezwzględna  wynosi 43-45 metrów n.p.m. Terasa znajduje się w okolic Przysieka dalej kierunku północno-zachodnim. ( zobacz terasy  )



W lesie wokół stawów można spotkać sarnę, dzika, ( co mi się kiedyś trafiło, niestety do tej pory nadal nie umiem wchodzić na sosnowe drzewa). Na stawach o tej porze pływają łabędzie nieme, od których nie mogłam oderwać aparatu, w oczach miałam białe i szare.


 Jednak najnowsza historia stawów to czas panowania bobra europejskiego. Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Nie wiem, czy pamiętacie październikowe zdjęcia i film ( Jesienny nordic walking w dwa collie). Jeśli nie to zapraszam do obejrzenia.
Dzisiaj ślady bobra widać wszędzie.



Bóbr europejski ( długość ciała 70-100 cm, długość ogon 3-28 cm, masa ciała 15-30 kg, długość życia 10-15 lat ), ssak pod ochroną,

collie  pies (wysokość w kłębie 56-61 cm, masa ciała ok.25 -28 kg, długość życia 12-15 lat), ssak przyjaciel domu,

collie  suka (wysokość w kłębie  51-56 cm, masa ciała ok. 20-22 kg, długość życia 12-15 lat), ssak przyjaciel domu

( zobacz standard collie, w którym mowa jest w nim o wysokości )

Kiedy chodzę z moimi collie przy stawach i mam świadomość, że bóbr osiąga wagę większą niż mój pies collie, zaczynam się zastanawiać jak powinnam się zachować w przypadku spotkania z bobrem ? To prawda, bóbr europejskie może być cięższy od collie, a moje collie mieszczą się w przedziale 20-25 kg.

Całe szczęście bobry są aktywne o zmierzchu i nocą, jednak wtedy nikt ich nie zobaczy. Najlepiej wypatrywać je jednak o świcie. To jednak przy obecnym trybie życia, mi nie grozi, zwłaszcza, że nie wiem, która to godzina jest świtem dla bobra ?



Podeptane 100 kilo

czwartek, 1 grudnia 2011
Odkrywczy pomysł zaświtał w naszych głowach, iż poprzednie kiszenie kapusty na pewno nie pokryje naszych apetytów i stało się. Zwłaszcza, że stale  wydeptujemy ścieżki do garażu w celach zdrowotnych za ukiszoną już kapustą.
Siedzę na krześle łapiąc oddech i mam już za sobą życiową przygodę, podeptania 100 kilo. Odczuwam dziwne drętwienie w nogach. Deptanie w dwóch beczkach jednocześnie tylu kilogramów ( 90 kg kapusta, 10 kg marchew) to jak taniec z ciężarami u nogi, od których nie można się uwolnić. Teraz na środku pokoju stoją dwie niebieskie 60 litrowe beczki prawie pełne kapusty z marchewką przykrytej wyciśniętym sokiem, który przed chwilą chłodził moje stopy.


Przepis na kiszoną kapustę w beczkach
10 kg białej kapusty

2 kg marchewki

200 g soli koniecznie szarej niejodowanej soli


Przygotowanie
Główki marchewki szatkujemy ( na wiórki 2-4 mm). Marchewkę ucieramy ma drobne paseczki. Następnie mieszamy kapustę z marchewką i soli. Ubijamy kapustę najlepiej nogami do czasu aż puści sok. Ponownie dodajemy kapustę z marchewką, solimy i depczemy. Przykrywamy kapustę talerzem, obciążamy kamieniem i odstawiamy na kilka dni do temperatury pokojowej 18-22 stopni ( około 3-4 dni do tygodnia).  Po tym okresie wkładamy kij do kapusty i odgazujemy. Beczkę przenosimy w chłodne miejsce- piwnica, garaż o temperaturze 8-10 stopni. Po dwóch tygodniach kapusta jest już ukiszona. Czyż to nie jest prosta zabawa?
Uwaga

1. Po ukiszeniu kapusty w beczce można ją przełożyć do słoików.

2. Do kiszenia najlepsza jest twarda, dojrzała kapusta o białych główkach

3. Dla uzyskania dobrego smaku kapusty ilość soli nie powinna być większa niż 1,5 -2,5 dkg na 1 kilogram ( kapusta, marchew i jabłko)

4. Do kiszonej kapusty można dodawać kminek, liście laurowe, koper, niewielką ilość jabłek, żurawin, marchwi, buraków.

5. Jeśli w czasie kiszenia wydzieli nam się zbyt wiele soku, zlewamy go i wkładamy do słoiki i do lodówki ( zimnego pomieszczenia), ponieważ w kolejnej fazie fermentacji kapusty, będzie mogli ten sok dodać z powrotem do beczki.

6. Kapusta powinna być przykryta sokiem, który zabezpiecza ją przed powietrzem. Jeśli sok opada, dolewamy sok poprzednio odlany albo dodajemy zimnej wody osolonej w stosunku 1-2 dkg na 1 litr wody.

7. dostęp powietrza do kiszonej kapusty powoduje powstaniu pleśni i gnicie.

8.  Na wierzchu kapusty kładziemy na talerzyku/ deseczce o wadze do 15% ciężaru kapusty

9. Zbyt niska temperatura w początkowej fazie kiszenia wpłynie na smak kapusty.

Przepis na kapustę kiszoną w słoikach
Proporcje i uwagi tak jaj wyżej.

Przygotowanie

Po szatkowaniu, mieszaniu, osoleniu i podeptaniu ( ubiciu), kapustę odstawiamy na około tydzień w ciepłe miejsce. Po tym okresie przedkładamy do słoików wraz z sokiem, pod każdą nakrętkę dajemy folię spożywcza.  Zakręcamy i wynosimy do piwnicy. Tak można przechowywać kapustę bardzo długo.




Kisiliśmy kapustę rodzinnie. Byli dzielni zwycięzcy kręcącej korbki szatkownicy, deptacze tańczący w soku z kapusty, skryci zjadacze surowej kapusty w nieładnie pokrywającej podłogę, eko-strażnicy zielonego pracujący w czynie społecznym przy skrzynkach z kapustą, ale nie brakło także sennego marzyciela o soku z kapusty.


Warto poczytać- Drogocenny napój z kiszonej kapusty

Z pochodnią w dłoni

sobota, 26 listopada 2011
Dzisiejszy długi spacer w lesie z piątką collie dał mi się nieźle we znaki. Do domu dobrnęłam zachłyśnięta powietrzem, łapiąc je niczym ryba (bez wody). Spacer miał być na tyle długi, aby zmęczyć psy . Trudne zadanie starałam się odrobić. 


Pochodnie oświetlają drogę, gdy kluczymy wśród korytarzy toruńskiego fortu IV wybudowanego w latach 1878-1884. Fort nazywany w roku 1894 "Yorck" upamiętniający postać pruskiego generała Johanna Davida Yorck von Wartenburg (1759- 1830). W ścianach śpią nietoperze. Widziałam kilka, ale jest ich razem około 300. Stare mury tchną historią. W korytarzach zdaje się nam słyszeć odgłosy stacjonującej tu załogi liczącej około 800 żołnierzy i oficerów- dwie kompanie piechoty około 500 ludzi oraz obsługi 14 dział średniego- i od 15 do 22 ciężkiego kalibru. W roku 1920 fort został przejęty przez Wojsko Polskie i w roku 1926 otrzymał nazwę fort "Żółkiewskiego". Nocne zwiedzanie tak starych budowli ze śpiącymi nietoperzami w murach, jest niczym niezapomniana podróż w nieznane, a w życiu najważniejsze to mieć  właściwą perspektywę. Wracamy do domu krótko przed dwunastą. Właśnie zaczął się adwent.



Link do filmu- kliknij

Zielona Barbarka

piątek, 25 listopada 2011
We wtorek i środę znowu jesteśmy na Barbarce pod Toruniem. Tym razem Mikołaj zbiera materiały do swojego artykułu. Mam nadzieję, że o tym będę mogła napisać więcej już wkrótce. Moja rola to dowożenie, czekanie i spacerowanie, to ostatnie lubię najbardziej. 



Niegdyś Barbarka była położona na zupełnym pustkowiu. Mniej więcej 200 lat temu zasadzono lasy.  Są tutaj pospolite bory sosnowe i mieszane, partie świetlistej dąbrowy, ubogiego gradu, łęgu, olsu. Występują tutaj także ozdobne nietypowe gatunki m.in. kasztanowiec zwyczajny Aesculus hippocastanum, robinia akacjowa Robinia pseudoaccacia, dąb czerwony Quercus rubra, pęcherzyca kalinolistna Physocarpus opulifolius, tawuła bawolica Spiraea salicifolia, jaśminowiec wonny Philadelphus coronarius. Na terenie osady wzdłuż ścieżki spacerowej rośnie siedem dębów nazwanych "Dębami Barbary" i objętych ochroną prawna jako pomnik przyrody.
Bogata fauna to lisy, sarny i dziki. Spotkać można tutaj przedstawicieli nornikowatych, łasicowatych oraz leśne ptactwo jak dzięcioły, sowy, nietoperze i płazy.



W pobliżu szpaleru dębów stoją  duże drewniane grzyby, od których nie mogłam się oderwać. Zaś pod drzewami znalazłam gigantycznego kasztana, żołędzia i szyszkę.  Dwugodzinny spacer pozwolił mi na wytyczenie nowych szlaków. 
Dokonałam także nowego dla mnie odkrycia historycznego. Otóż Zygmunt I Jagiellończyk zwany Starym ( 1467-1548), od roku 1506 król Polski, przybył 22 kwietnia 1521 do lasów na Barbarce na polowanie i gościł w kaplicy Św. Barbary.Takie dziejowe są nasze lasy pod Toruniem na Barbarce. 

Emocjonalnie podchodzę do mojego odkrycia wykrzykując głośno
- Słuchajcie, czy wiecie, że na naszej Barbarce był na polowaniu król Zygmunt Stary?
- Czy coś upolował ? Co upolował?- odzywa się z góry Wojtek.
Faktycznie tego nie znalazłam, ale to było 490 lat temu !