Zapiski przyjaciela collie.

Żaden dzień się nie powtórzy

sobota, 30 kwietnia 2011
Czas upływa nieubłaganie. Dzisiaj mija siedem tygodni życia małych collie. Wiele z wydarzeń tych tygodni udało mi się zapisać, część pozostała tylko w moich wspomnieniach.








Chciałabym rozmnożyć swój czas, zwłaszcza iż jak pisze Wiesława Szymborska

                                       " Żadne dzień się nie powtórzy
                                         nie ma dwóch tych podobnych nocy
                                         dwóch tych samych pocałunków

                                        dwóch jednakich spojrzeń w oczy"



by móc więcej, lepiej, jednak czas idzie dalej. 
Dla rozwoju psychicznego i umysłowego szczeniąt ważne jest aby pozostały one ze swoją matką do ukończenia 7 tygodni. Po tym czasie mogą już wyjeżdżać do swoich nowych rodzin, by tam zawiązać trwałe więzy z ludźmi, poznawać nowe sytuacje i bardzo szybko uczyć się. 

Czy mi smutno z tego powodu ? Nie, przyroda rozkwita, jutro zaczyna się maj, rozpoczyna się nowe.


W maju warto pochodzić po lesie, jednak nic nie zastąpi uroków majowych pół i łąk.






Oczy to ważna sprawa

piątek, 29 kwietnia 2011
Już mam za sobą wyprawę do Warszawy z siedmioma małymi sześciotygodniowymi collie, która trwała od 7 rano do godziny 20 wieczorem. Wybraliśmy się na badanie oczu, które wykonuje się u szczeniąt w wieku od 5 do 8 tygodni. Pierwsza wyprawa i to taka daleko, jednak takich lekarzy okulistów jest w Polsce niewielu. Zapakowałam jedzenie, siedem małych pociech i w drogę.

„Anomalia oczu u collie (CEA, Collie Eye Anomaly) to choroba wrodzona, dziedziczna dotykająca siatkówkę i naczyniówkę oka. Choroba CEA obejmuje uszkodzenia twardówki, naczyniówki, siatkówki, a także nerwu wzrokowego, prowadząc do nawet do ślepoty, wylewami krwi do gałki ocznej. Choroba ta występuje u psów rasowych tj. collie długo i krótkowłose, owczarki australijskie, szetlandzkie, border collie oraz psów Lancashire heeler, whippet długowłosy i Nova Scotia Duck Tolling retriever, jak również u mieszańców.
Anomalia oczu collie jest schorzeniem dziedzicznym, wrodzonym. Dziedziczenie CEA nie związane jest z płcią i kolorem włosów. Występuje na całym świecie, a zachorowalność w poszczególnych krajach waha się w granicach od 13 do 85% populacji w/w ras psów .”( cyt. Artykuł „ANOMALIA OCZU OWCZARKÓW COLLIE. - (Nr 1/2011 art. 02)” z 09.01.2011hab. Ireneusz Balicki prof. nadzw. , dr n. wet. Przemysław K. Bryła )
 
„Rzetelne badanie okulistyczne, we wczesnym okresie życia psa  pozwala  określić czy dany osobnik jest zdrowy czy  chory na CEA pod względem klinicznym, ale nie pozwala na określenie czy pacjent jest wolny od anomalii oczu collie pod względem genetycznym.”( źródło jw.) Więcej informacji na temat CEA znajdziecie właśnie w tym artykule, który ukazał się w e-kwartalniku dla lekarzy i studentów weterynarii „ Okulistyka weterynaryjna”redaktor naczelny Dr n. wet. Przemysław Krzysztof Bryła, którego lekturę polecam.
Warto także poczytać „CIAŁO SZKLISTE I JEGO CHOROBY. - (Nr 1/2011 art. 05) Przemysław K. Bryła


„Jedną z powszechnie występujących chorób siatkówki oka psa jest postępująca atrofia siatkówki (PRA – progressive retinal atrophy) . Jest to grupa schorzeń o podłożu genetycznym stopniowo prowadząca do utraty wzroku i w efekcie do ślepoty. Choroba występuje w obu oczach równolegle a widoczne zmiany są symetryczne. Odnotowano ją u ponad stu ras psów . (...) Ze względu na wiek psów, u których pojawiają się pierwsze symptomy PRA wyróżniono dwie formy choroby. W pierwszej z nich , formie wczesnej – dysplastycznej, pierwsze objawy notowane są u psów w 5-8 tygodniu życia. Ta forma PRA związana jest z nieprawidłowym rozwojem pręcików , a następnie również czopków w siatkówce. Występuje najczęściej u owczarków szkockich (rcd 1 – rod-cone dysplasia 1), seterów irlandzkich (rcd2), welsh corgi cardigan (rcd3) ,  Druga forma PRA pojawia się u psów w późniejszym okresie ich życia, zwykle między czwartym a siódmym rokiem. W tej postaci postępującej atrofii siatkówki następuje zwyrodnienie i niszczenie komórek fotoreceptorowych (prcd – progressive rod cone degeneration). Forma ta najczęściej jest notowana u angielskich i amerykańskich cocker spanieli, labradorów, retriverów, toy pudli, owczarków belgijskich „.( cyt. artykuł WYBRANE SCHORZENIA SIATKÓWKI OKA PSA O PODŁOŻU GENETYCZNYM I NIE-ZAKAŹNYM  dr n.wet Przemysław K. Bryła

Jeśli zobaczycie taki wynik CEA/PRA/CAT- wolny w wieku 7 tygodniu, to oznacza, że dany pies został przebadany okulistycznie właśnie w tym wieku tak jak cała moja siódemka. Skróty oznaczają CEA to Collie Eye Anomalny, PRA to Progressive Retinal Atrophy, CAT- katarakta, zaćma czyli zmętnienie soczewki w oku psa.  Zmętnienie to powoduje nie docieranie promieni słonecznych i częściową lub całkowitą ślepotę. U psów wyróżnia się zaćmę wrodzoną, pojawiającą się przy narodzinach i dziedziczną, starczą oraz wtórną.
Rozpoczęłam badanie oczu collie od pierwszego miotu i tak mam już przebadanych 29 szczeniąt, wszystkie jak do tej pory okazały się wolne od chorób oczu w tym wieku.

Naszą wyprawę do Warszawy połączyliśmy z odwiedzinami półbrata małych collie po tej samej mamie, który tego dnia pozwolił nam wybiegać się po trawie i rozprostować kości w przerwie po podroży i po badaniach.

 
Początkowo był on nieco zdziwiony skąd nagle wzięło się siedem małych, chodzących po jego domu i ogrodzie puchatych kulek, jednak później był już dla nich gospodarzem domu. Po kilku próbach zebrania rozbrykanego towarzystwa udało nam się nawet zrobić rodzinno-wycieczkowe zdjęcie. 



Taką mieliśmy daleką wyprawa z taaaakimi atrakcjami. Dziękuję za miłą gościnę.

*Cytaty artykułów przytoczono za zgodą autora i redaktora naczelnego dr.n.wet. Przemysława Bryły


Świąteczny spokój sosnowego lasu.

niedziela, 24 kwietnia 2011
W końcu doczekałam się okresu Świąt, kiedy można zwolnić, zatrzymać się i poświętować. Bardzo lubię ten czas świętowania, spotykania się, błogostanu i spokoju naszego lasu. Jednak jak Święta to i potrzebne są wypieki. Postanowiłam upiec według otrzymanego przepisu bułeczki drożdżowe. Wiem, że nie wyszły mi takie jak powinny, może byłam zbyt niecierpliwa i nie pozwoliłam im urosnąć ? Mam nadzieję, dojść do większej wprawy. Przepis otrzymałam od rodziny Tobisia w czasie naszego świętowania w niedzielę palmową stąd nazwa „ Uśmiech Tobisia”, gdyż smakowanie tych bułeczek nierozerwalnie będzie już wiązało się z tym uroczym uśmiechem.


UŚMIECH TOBISIA
/bułeczki drożdżowe/
Składniki:na 32 sztuki
3/4 kg mąki pszennej
5 dkg drożdży /trochę mleka, cukru i mąki/
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki mleka
szczypta soli
1/2 kostki Kasi /lub masła/
3 jaja
1 cytryna
cukier puder
marmolada twarda /najlepsza jagodowa/
Przygotowanie:
Rozkruszone drożdże wsypać do letniego posłodzonego mleka wymieszać i dodać tyle mąki aby uzyskać konsystencję rzadkiego ciasta. Pozostawić do wyrośnięcia.
W rondlu zagotować mleko z cukrem, szczyptą soli i tłuszczem.
Do dużej misy wsypać połowę mąki i zaparzyć ją gorącym roztworem. Wymieszać i pozostawić do wystygnięcia. Dodać otartą skórkę z cytryny,  roztrzepane jaja, wyrośnięte drożdże i wymieszać. Na koniec wsypać resztę mąki i dobrze wyrobić drewnianą łopatką. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia. Następnie wyłożyć na stolnicę podsypaną mąką i kulę ciasta podzielić na cztery części, a każdą z nich na osiem trójkątów. Na każdy trójkąt nakładać marmoladą i zwijać. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każdą bułeczkę posmarować pędzelkiem białkiem /ładnie się błyszczą/ i wstawić do nagrzanego piekarnika /180 stopni/ piec ok. 20 minut. Pod koniec pieczenia przygotować lukier z cukru pudru i cytryny /bez wody/ i zaraz po wyjęciu z piekarnika lukrować.

W czasie naszego świętowania sosnowy las rozbrzmiewał śpiewami , zaś pomiędzy sosnami szalały małe ( 6 tygodniowe ) collie. 

 






Chleb, który leczy ciało

czwartek, 21 kwietnia 2011

Dzisiaj Wielki Czwartek, dzień ostatniej Wieczerzy, dzień łamana się chlebem, Chleb, który leczy duszę. Z związku z tym postanowiłam podzielić się swoimi dotychczasowymi poszukiwania na temat chleba, który leczy ciało, bo i duch potrzebuje zdrowego ciała. Stąd dzisiejszy temat, chleb który leczy ciało. Czy to możliwe ? Czy istnieje taki chleb ?
Moje poszukiwania rozpoczęłam na ludowych jarmarkach, gdzie serwowano chleb na zakwasie, zasmakował mi. Zaczęłam szukać informacji jak upiec taki smaczny chleb, co ona zawiera ? I tak zaczęłam zbierać informacje na temat zakwasu i chleba na zakwasie. Moja przygoda z tym chlebem trwa już rok i obecnie nie wyobrażam sobie spożywania innego chleba niż upieczony w domu chleb na stale pracującym u mnie zakwasie chlebowym. Okazało się, że jest to chleb nie tylko smaczny, ale chleb zdrowy i leczący, który wytwarzano już 2000 lat przed nasza erą w Egipcie. Zaś już 2500 lat Hipokrates nauczał „Niech żywność będzie twoim lekiem, a lek żywnością”.
 Foto: moje chleby

Doby chleb zawiera składniki pokarmowe tj.: węglowodany, białka, tłuszcze o dużej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych, substancji mineralnych (związki potasu, sodu, wapnia fosforu, żelaza, magnezu, manganu, selenu i inne, witaminy z grupy B i E oraz witaminy (substancje biologicznie aktywne pochodzenia roślinnego). Zakwas chlebowy to wspólnota kultur spotykanych także w serze, kefirze, i innych zakwasach. Występują w nim m.in. drożdże spulchniające ciasto, bakterie odpowiedzialne za produkcję kwasu mlekowego oraz bakterie produkujące kwas octowy.


Chleb na zakwasie to chleb który leczy ponieważ:

1) W czasie procesu fermentacji zakwasu chlebowego mąka oczyszcza się z licznych toksyn pleśniowych i bakteryjnych , które są najsilniejszymi kancerogenami, które powstają w czasie zbiory i niewłaściwego przechowywania zbóż

2) Nie powoduje odkładania się w organizmie substancji chorobotwórczych zawartych w polepszaczach- osłabiających układ odpornościowy, powodujących otyłość, nerwowość, a także raka 
„ Prezydenta Ukrainy, Juszczenkę, próbowano otruć ochratoksynami, jakie w niewielkich ilościach znajdują się właśnie w tym „szybkim” chlebie – ostrzega pani profesor" (profesor dr hab.  Magdalena Włodarczyk-Kierczyńska, biotechnolog, krajowy autorytet w dziedzinie dobrego chleba)

3) Zawarty w chlebie kwas mlekowy wpływa na funkcjonowanie przewodu pokarmowego, reguluje pH treści jelitowej, wpływa na proces trawienia, wydalania, zapobiega zaparciom, zapobiega chorobom nowotworowym, 

4) Zawarty w chlebie kwas mlekowy hamują rozwój niepożądanych bakterii, potencjalnie chorobotwórczych, a sprzyjają rozwojowi bakterii probiotycznych, które zwiększają odporność, neutralizują związki rakotwórcze,

5) Fermentacja mlekowa w procesie powstawania zakwasu chlebowego wpływa na dostępność soli mineralnych makro i mikroelementów z mąki,

6) Proces fermentacji zakwasu syntezuje witaminy i wytwarza enzymy,

7) Proces fermentacji sprzyja zachowaniu w czasie pieczenia składników normalnie wrażliwych na wysokie temperatury tj kwas foliowy, biosterole (aktywne biologicznie składniki odżywcze), β-glutan (rozpuszczalna frakcja błonnika pokarmowego),

8) Proces fermentacji eliminuje mykotoksyny ( pleśnie toksynotórcze) oporne na wysokie temperatury. Zaliczane są do nich: aflatoksyny – powoduje raka przełyku oraz uszkodzenie wątroby i nerek; ochratoksyna A – wywołuje zmiany rakowe oraz uszkodzenia płodu w łonie matki; triochotecena – odpowiedzialna za powstawanie raka przełyku i żołądka oraz zearafenon – o silnie toksycznym działaniu estrogennym,

9)  Kwas mlekowy wpływa na przyswajanie wapnia i żelaza, działa leczniczo w przewlekłych schorzeniach żołądka, stanach zapalnych jelita grubego, zalecany jest w chorobach nerek, wątroby, trzustki,

10) Zakwas chlebowy zawiera bakterie Lactobacillus plantarum poprawiające florę bakteryjną

11) Pieczywa spożywamy średnio 110 kg na osobę ( bogatsi 70 kg, biedniejsi 150 kg), jeśli jemy pieczywo na zakwasie leczymy systematycznie, codziennie swój organizm.



Zachęcam do pieczenia chleba na zakwasie, na zdrowie i dla zdrowia. Postaram się podzielić swoimi doświadczeniami na temat zakwasu, przepisów na chleb na zakwasie. Wszystkich których już poczęstowałam swoim chlebem zachęcam do rozpoczęcia swojej przygody z własnym leczniczym chlebem. Jeśli jeszcze Was nie poczęstowałam to przy najbliższym spotkaniu przypomnijcie się, dam na posmakowanie oraz z wielką chęcią podzielę się swoim zakwasem chlebowym.


 Foto: Pierwszy sucharek z chlebka na zakwasie

Moje collie małe i duże dostają także jako smaczki sucharki z chleba na zakwasie. Czyż takie przekąski, smaczki nie są zdrowsze niż kupione w sklepie wysoko przetworzone produkty ?

Polecam
1) strona internetowa Fundacja Polski Chleb   w dziale artykuły prasowe
- "Prozdrowotne walory pieczywa produkowanego z naturalnie fermentowanych zakwasów"   prof Magdalena Włodarczyk-Kierczyńska
- "Aby pokarm był twoim lekiem a lek twoim pokarmem" informacje dla prasy
- "Żywność skuteczniejsza od leków"  cz.1 aktualności rolnicze 2005
- żywność skuteczniejsza od leków   cz.2 aktualności rolnicze 2005
 
i inne artkuły



Raport  i poradnik wydany w ramach projektu FIO ( Fundusz Inicjatyw Obywatelskich) Organizacja kampanii promującej zdrowe odżywianie „ Tydzień żytniego Chleba w szkole 2010”
Dziewiąta książka z cyklu „Promocja zdrowia priorytetowym zadaniem w polityce państwa”, pod hasłem ZDROWIE NASZYCH DZIECI, przygotowana przez Fundację Dobre Życie.
Raport i poradnik wydany przy współfinansowaniu ze środków otrzymanych z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach konkursu na zadanie publiczne. Tytuł projektu: Organizacja kampanii promującej zdrowe odżywianie
pt. „TYDZIEŃ ŻYTNIEGO CHLEBA W SZKOLE”. Projekt adresowany jest do dzieci i młodzieży do 18. roku życia.

Praca zbiorowa, pod redakcją mgr Walentyny Rakiel-Czarneckiej.
Konsultacje naukowe: dr Alicja Zobel, profesor Mieczysław Kuraś, dr Piotr Dziugan.
Współpraca: profesor Magdalena Włodarczyk-Kierczyńska, profesor Irena Celejowa,
profesor Iwona Wawer


Walentyna Rakiel- Czarnecka - dziennikarz, ekolog, promotorka Polskiej Niezapominajki i bezpiecznej żywności. Założycielka Fundacji Dobre 
4)      strona internetowa http://www.halat.pl/zywwarunki2.html
„- Nie kupuję pieczywa w marketach, bo nie będę jadł preparatów chlebopodobnych - mówi doktor Zbigniew Hałat, epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. - Tam sprzedają produkty, które są mieszanką mąki i substancji chemicznych. My - klienci jesteśmy po prostu oszukiwani. „"Gazeta Pomorska", 24. stycznia 2006 Musimy wiedzieć: czy chleb szkodzi?”

Zobacz -mój przepis na chleb z dynią na zakwasie

Wielka księga collie rough

wtorek, 19 kwietnia 2011
Collie podobnie jak ludzie mają swoją rodzinę, swoich braci, siostry, swoją matkę i ojca, swoich dziadków, pradziadków, prapradziaków itd. Informacje o wcześniejszych pokoleniach znajdujemy w ich rodowodach. Każdy rodowód zawiera dane do czwartego pokolenia collie. Rodowody wydawane są przez Związki Kynologiczne w poszczególnych krajach, które w ten sposób potwierdzają przynależność do wielkiej rodziny collie rough. Istnieją też wirtualne bazy tworzone przez pasjonatów. Taką bazę stanowi bogaty zbiór rodowodów collie z różnych krajów na francuskiej stronie , gdzie każdy na postawie posiadanego rodowodu może dodać rodowód swojego collie, żeby znaleźć bliższą i dalszą rodzinę. Na dzień dzisiejszy w tej bazie znajduje się 35 772 rodowodów collie i dodawane są coraz to nowe. Klikając w poszczególnego psa znajdujemy jego kolejne koligacje rodzinne.

Analiza rodowodów i sięganie w coraz odleglejsze czasy pozwala zrozumieć ogrom pracy hodowlanej  i ogrom miłości do tej rasy. Linie rodowodów collie to przykładowo Christopher.
1873 r. – założony został Kennel Club w Anglii
1874 r.- została założona  Księga Origins Stud Book.
Przez 6 lat tworzono pierwszy rejestr psów rasowych., wcześniej nie było obowiązku rejestracji psów hodowlanych. Od tej daty, hodowcy i właściciele psów muszą dostarczyć wszystkich informacji na temat swoich psów w Kennel Club.
1881r.- powstaje pierwszy wzorzec dla collie rough

W wielkiej dziejowej księdze collie wpisane są takie collie, które biegały po pastwiskach, ale i takie które zdobywały tylko ringi wystawowe po całym świecie, dawały wiele radości właścicielom i hodowcom. Aby w danej hodowli mogły urodzić się collie, musiało pracować na to wiele pokoleń collie i i wiele pokoleń ludzi. 
Kiedy patrzę na te pięciotygodniowe maluchy collie myślę sobie co z nich wyrośnie ? Co wniosą w życie rodzin w jakich będą żyć ? Które to już pokolenie collie w tej wielkiej światowej księdze i ile losów ludzi wpisało się w rozwój właśnie tych małych collie ?
Collie mogą wnieść w życie człowieka bardzo wiele. Wiem, nie mogę w tym miejscu opisać wszystkich historii z tym związanych, bo pewnie dzisiejsza noc i wiele następnych byłaby nieprzespana, ale może spróbuję zacząć. 

Nie będę szukać daleko w swojej pamięci, spójrzcie na ten czarujący uśmiech 11 miesięcznego collie TOBI Zaciszny Dworek FCI, syna Sunresc Lace CARUSO, który odwiedził mnie w niedzielę. Collie mogą wnieść w życie człowieka wiele, oj wiele. 
Czy wiecie, że Tobi z tym czarującym uśmiechem, można spowodować, że zaczniesz szaleć zimą na kuligach, a potem jeździć wiosną na koniach, by wreszcie w okresie przedświątecznym robić doświadczenia fizyczne we wkładaniu jajka ze skorupką do butelki ? Jazda na koniu to niezwykła  frajda, choć czasami po niej przez kilka dni mam problemy z zakwasami, ale jest coraz lepiej.  Nigdy jednak nie przypuszczałam, że ten uśmiech wywoła w okresie przedświatecznym istne szaleństwo wkładania jajka  do butelki ?
Tak dzieje collie i ludzi bardzo się splatają, a wielka księga dalej się tworzy.

Dziobata miłość

Wiedziałam, że collie rough to psy kochające, lojalne, posłuszne, bardzo przywiązujące się do rodziny, które potrzebują jej towarzystwa życia codziennego, wspaniale dogadujące się z psami i innymi zwierzętami. Jednak, kiedy otrzymałam od znajomego z Grecji link do tego filmu to nie mogłam uwierzyć, że papuga tak może lubić futro collie,  jednak chyba to wydaje się oczywiste,  ale że collie tak lubi papugę, czyżby za jej dziób ?

 
Film z dnia 17.04.2011- występuje papuga i collie mieszkający w Atenach ( Grecja), autor Lassiegreece

Wiosenny wianek

niedziela, 17 kwietnia 2011
Dzisiejszą niedzielę palmową rozpoczęłam od gotowania jajek. Tak wiem, że dzisiaj to jeszcze jest za wcześnie na pisanki , ale ja potrzebowałam większą ilość ugotowanych jajek z dwóch powodów, jako składnik dzisiejszego posiłku małych i dużych collie oraz do przyrządzenia niedzielnego obiadu.  
Jajko to cenny składnik.  Białko jajka to 90 proc. wody, 9 proc. aminokwasów, ok. 1 proc. węglowodanów. Z kolei żółtko składa się w 2/3 z lipidów - tłuszczów: trójglicerydy (65 proc.), fosfolipidy (ok. 30 proc., w tym głównie lecytyna) oraz cholesterol. Żółtko zawiera także witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D, E, K). D.  Moje collie duże, i także obecnie małe dostają jajko gotowane na twardo/śliwkowo oraz surowe żółtko.
 O ile sporządzenie posiłku dla collie z jajkiem nie wymagało ode mnie wiele zachodu, o tyle zaplanowany na dzisiaj obiad, także z udziałem jajka, był nieco bardziej pracochłonny, ale efekt ? oj warto było.


Wiosenny wianek
Ciasto: 200g maki, 100-110 ml wody, 10 g drożdży, 10g oliwy z oliwek, 5 g cukru, 3 g soli
Przygotowanie: drożdże z cukrem rozpuścić w ciepłej wodzie. Do maki dodać rozpuszczone z cukrem i wodą drożdże, oliwę i sól. Ugniatać do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto przykryć i pozostawić na około 30 minut.

Farsz : kiełbasa, por, cebula, ser żółty, pieprz, jajka
Przygotowanie: Kiełbasę, por i cebulę pokroić i podsmażyć na oleju na patelni, popieprzyć do smaku.  Pokroić  jajka, utrzeć ser.

Sos: maślanka, czosnek, cytryna, pieprz
Przygotowanie sosu: czosnek zmiażdżyć zmieszać z maślanką, dodać cytrynę i pieprz

Wykonanie wianka
Ciasto rozwałkować na cienki placek. Nałożyć farsz i zwinąwszy rulon zawinąć go w wieniec. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować oliwą i piec w temperaturze 200 stopni około 20 minut.

Dlaczego taka nazwa ? Łatwo się go kroi w kawałki i można spożywać na ciepło, ale także na zimno na wiosennym pikniku. Smakuje wyśmienicie polewany sosem czosnkowym.

Liczy się każda chwila

 
Coraz bliższy jest czas Świąt Zmartwychwstania Pańskiego Myślę, że w Niedzielę Palmową, mogę już złożyć Wam życzenia na nadchodzące Święta.



Życzę aby udało się Wam zatrzymać nad każdą chwilą, znaleźć w każdej chwili smak życia i jego sens,  zaś w okresie przedświątecznym usiądźcie sobie, pogłaszczcie psa i poczujcie nadchodzącą wiosnę i radość. 

WESOŁEGO ALLELUJA w niedzielę WIELKANOCĄ i na każdy dzień !!!!

Dziękuję za wszystkie e-maile, pocztówki i nasze spotkania.

Tygodniowe collie migawki

sobota, 16 kwietnia 2011
Czas pędzi jak szalony, a ja w ostatnim czasie nie wyrabiam się z zapiskami.  Jednak nie chciałabym, że umknęło mi kilka przeżyć tego tygodnia.

Czy muzyka może działać moczopędnie
Zwykła sprawa. Szczeniaki śpią.  Mikołaj, który w ostatnim czasie zajmuje się pisaniem recenzji muzycznych,  postanowił włączyć w salonie płytę grupy Pink Floyd.  Chodzi po pokoju, słucha, coś układa. Wchodzi do pokoju małych collie, nie słyszał wcześniej ich wołania na wyjście do WC. A one tymczasem stoją i zaczynają grupowo opróżniać pęcherze.  Ja w tym czasie jak to się mówi kręcę się po kuchni i słyszę, „chyba ta muzyka działa moczopędnie !!!!”

Trzeba być czujnym
Małe collie zaczynają wołać za potrzebą. Niemożliwe ? A jednak tak właśnie się dzieje już od 4-5 tygodnia ich życia. Sprawa wygląda tak. Po jedzenie zasypiają. Tak po około 1-1,5 godziny snu zaczynają pojedynczo się budzić i piszczeć, domagając się wyjścia. Szybkie wyjście na dwór, szybka kupka i siku, i powrót do śpiącej grupy.

Jak zdobyć nową odznakę sprawności
Po okresie snu małych collie przerywanym u niektórych przerwą na WC, następuję rodzinna pobudka, grupowe piski i szybko trzeba wychodzić na trawkę.  Zręczność polega na szybkim wychodzeniu z nimi oraz wychwytywaniu nowych miejsc toalet, zwłaszcza że są one zajmowane jednocześnie przez całą siódemkę

Jak sam nie możesz to rodzina Ci pomoże
Małe i duże collie biegają po podwórku. Nagle słychać głośny pisk dochodzący z podestu. Jeden maluch nie może wejść ido góry i piszczy wniebogłosy.  Nie dam rady, czy ktoś mnie słyszy ? Zaraz przybiega mama, wujek Caro i obie ciocie Bliska i Drimka. Małe popchnięcie nosem i dalej można gnać do przodu.

Kuchnia polowa

piątek, 15 kwietnia 2011
Dzisiaj przy świecącym słońcu postanowiliśmy po obiedzie zrobić zdjęcia naszym pięciotygodniowym collie. Rosną one po prostu w naszych oczach.






Dzieje się tak, ponieważ jakby nie było mają dwie kucharki. Jedną to moja skromna osoba, druga to wypróbowana ich mama, która obecnie stale krąży i dokarmia towarzystwo, jednak najchętniej robi to tylko na powietrzu. Wynika z tego, że chyba woli ona prowadzić kuchnię polową. Wieczorem postanowiłam uwiecznić ten moment wydawania posiłków, bo muszę przyznać, że jest on niepowtarzalny. 
A wygląda to tak...
Siódemka maluchów collie wysoko zadziera głowy, mlekodajnia kołysze się na rozstawionych szeroko łapach, zerkając co jakiś czas czy wszyscy mają talerze. Pierwotny taniec po mleko.


Ciasto o smaku wiosennych spotkań

czwartek, 14 kwietnia 2011
W czasie naszych wiosennych spotkań raczę wszystkich ciastem z czarną porzeczką i budyniem, o niedawno wymyślonym przeze mnie składzie. Pozdrawiam wszystkich, których już poczęstowałam tym ciastem, a obiecałam przepis, a także tych których w najbliższych dniach spotkam.

Ciasto o smaku wiosennych spotkań
Składniki
4 jajka
1 szklanka cukru
2 szklanki maki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kostka tłuszczu margaryna/ masło
2 opakowania budyń na 4 szklanki mleka
czekolada

Przygotowanie
Jajku ubić z cukrem, tłuszcze rozpuścić. Do ubitych z cukrem jajek dodać mąkę , proszek i rozpuszczony ciepły tłuszcz. Całość wymieszać i rozlać na blaszkę. Z wierzchu posypać czarną porzeczką ( obecnie idealna mrożona ). Piec około ½ godziny w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. Ugotować dwa budynie. Ciasto wyjąć z piekarnika, na wierzchu rozlać ciepły budyń, posypać utartą czekoladą.


Dzisiaj nasze ciasto jedliśmy w towarzystwie krążących pod nogami stołu 4,5 tygodniowych maluchów collie oraz czterech dorosłych collie.

 
Nie ma to jak usiąść na w doborowym towarzystwie, na świeżym powietrzu, wypić kawkę i zjeść ciasto, w końcu wiosenna sielanka.

Jeśli one nie znajdą wiosny, to kto ?

niedziela, 10 kwietnia 2011
Udało się, w niedzielę na poszukiwania wiosny wyruszyła nowa grupa poszukiwaczy. Tym razem prace były prowadzone bliżej ziemi, ale za to w równie szybkim tempie. Szukano w słabej trawie, czemu nie chce jeszcze wschodzić, za konarami drzew, w piasku i promieniach słońca.


Na koniec poszukiwań zrobiliśmy grupową fotkę. Tak małe collie świętowały 30 dzień życia.

W poszukiwaniu wiosny

sobota, 9 kwietnia 2011
Sobota to dobry dzień na poszukiwanie wiosny. Nie wiem, jak szukacie jej oznak, ale my tym razem wyruszyliśmy w dużej grupie, pięć koni z pięcioma wspaniałymi jeźdźcami, trzy moje collie oraz trzech piechurów. Wiosny szukaliśmy galopem, kłusem, przy kijkach, jeżdżąc, biegnąc i dysząc daleko za jazdą konną, podpierając się kijkami. Pozdrawiam z tego miejsca całą wspaniałą sobotnią ekipę poszukiwaczy wiosny, było nam bardzo miło. Czy wiosnę znaleźliśmy zobaczcie sami.

Konie tak szybko nas zostawiły w tyle, że dalsze poszukiwania kontynuowaliśmy w mniejszych grupach.

Foto: Poszukiwacz wiosny- Sunresc Lace CARUSO


Nie ma to jak poszukiwania grupowe. Czy wiosnę znaleźliśmy ? Sami widzicie, że obecnie w lesie są suche liście, gdzieniegdzie słaba trawka, zimny wiatr głowy urywa. W niedzielę rusza kolejna grupa na poszukiwania wiosny, czy ona ją znajdzie, trzeba być dobrych myśli.

O naszych dzisiejszych poszukiwaczach wiosny,  gdy ruszyli na koniach i zostawili nas, piechurów i biegaczy, w tyle za sobą pogrążonych w wielkim tumanie kurzu, a mam nadzieję, że to widać na filmie,  mogę powiedzieć, że wyglądali jak Tatarzy. Nie wiem, tylko czy pod siodłami mieli kawałek surowego mięsa, które ponoć powinni zabrać aby się dobrze zagrzało i skruszało. Ponoć po kilkugodzinnej jeździe powinno być smakowite. Dlaczego nie wiem ? Otóż dotarłam do stadniny, pół godziny po ich powrocie nieco oszołomiona spacerem leśnym, nic nie widziałam i nic nie smakowałam. Ot, takie poszukiwania biegacza.


Zajęcia domowe

piątek, 8 kwietnia 2011
Dzisiaj w naszym lesie słychać jak wiatr hula w czubkach sosen, na dodatek jest to zimny wiatr z deszczem. Jednym słowem pogoda nie zachęca do spacerowania ani szaleństw na dworze. Co można robić w taką pogodę, ano warto troszkę pomieszkać. Wstawiam zatem obiecane zdjęcia z poznawania nowych, domowych światów. Dzisiaj miałam sporo zabawy, kiedy gromadka siedmiu maluchów collie ( 28 dzień życia) szalała po kątach. A jak szaleć to grupowo, wcześniej biegały tylko parami, ale dziś puściliśmy wodze fantazji, pełna obstawa rodzinna i ruszyliśmy.
I tak się działo, zobaczcie sami.


W programie wycieczki były:
- wysokie i błyszczące nogi krzesła do pianina,
- wielkie i stare pianino, dodam w tym miejscu, że od dawna są oswojone z muzyką pochodzącą z tego wielkiego dla nich pudła,
- nogi od obrotowego komputerowego krzesła ,
- skryte zakamarki pod ławą i jeszcze niesamowita pajęczyna pokrywająca ławę,
- drewniane słupy , bardzo ciekawe do zabawy w chowanego,
- miękkość obicia kanapy,
- cegły, po których można chodzić, wyżej i niżej, co za schody,
- polana drewna, brzoza ładnie pachnie,
- żeliwna jeszcze zimna koza z wielkimi nogami,  pod którymi trzeba koniecznie pospacerować, wieczorem koza buchała już ogniem,

 
Szczerze powiedziawszy, w taką pogodę jak dzisiaj, nie ma nic lepszego jak patrzenie, na taką zabawę. Mnie się nie chcę ruszyć ani ręką ani nogę, a one ? pełnia życia i chęć poznawania, do pozazdroszczenia.

Co łączy bulgoczące naleśniki i collie

czwartek, 7 kwietnia 2011
Dzisiejszy obiad zapowiadał się smakowicie, ponieważ zaplanowałam nasze ulubione danie bulgoczące naleśniki według poniższego przepisu i nic nie wskazywało na to, że właśnie dzisiaj spotka mnie taka przygoda.

Przepis
Naleśniki:
- 2 szklanki maki ( 20dag), 1 jajko, 2 szklanki mleka, ½ szklanki wody mineralnej , nieco roztopionego masła/ oliwa, sól
Nadzienie:
- 0,5 kg półtłustego twarogu, 1 jajko, sok z cytryny, cukier waniliowy, rodzynki namoczone wcześniej w mleku, w zależności od konsystencji jaką lubimy można dodać nieco mleka
- masło, śmietana, cukier kryształ
Przygotowanie:
Smażymy naleśniki, rozprowadzamy nadzienie i zwijamy w ruloniki. Układamy w naczyniu żaroodpornym posmarowanym masłem i obsypanym kryształowym cukrem. Na wierzchu naleśników układamy wiórki z masła, rodzynki, rozprowadzamy śmietanę. Cukier nadaje smak karmelowy. Całość przykrywamy folią i wkładamy do piekarnika 200 stopni na około pół godziny, zaczną bulgotać. Wówczas zdejmujemy folię i jeszcze zapiekamy do pozłocenia. Bardzo dobre są także podgrzewane, ponieważ więcej jest warstwy karmelowej.


Naleśniki przyrządzone w ten sposób smakują wyśmienicie. Najbardziej pracochłonne w tym przepisie są same naleśniki, dlatego rozpoczęłam właśnie od nich. Na podłodze pod patelnią w czasie smażenia czuwała moja collie Nebra. Muszę w tym miejscu dodać, że naleśniki należą także do ulubionego przysmaków moich collie, dlatego po zakończeniu smażenia pomyślałam, ach niech ucieszy się dzielna matka siedmiu maluchów i urwałam połowę naleśnika dając go Nebrze i wtedy zaczęło się....
Te połowę naleśnika zwinęła w pysku i pobiegła czym prędzej do pokoju dla szczeniąt.  Ma naleśnik, jej ulubiony naleśnik. Chciała koniecznie do nich wejść. Szybko myśli zaczęły krążyć po mojej głowie – po co ona ma tam wchodzić, przed chwilą już tam była, zaraz wywoła zamieszanie, lecz moja ciekawość wzięła górę. Co ona zrobi z tym naleśnikiem ?  Ja oczywiście biegiem z aparatem, bo myślę sobie nikt nie uwierzy co się wydarzyło, będę fotoreporterem.
Tymczasem Nebra wbiegła do pokoju, zrobiła sobie miejsce na kocyku i położyła się wśród swoich szczeniąt. Przyniosła im zdobycz, jej wielki ulubiony naleśnik. One jednak nie wiedziały co z nim zrobić.
 
Przyznam się, że nigdy nie dawałam jej  aż pół naleśnika, zawsze tylko małe paseczki w ramach naturalnego przysmaku. Dzisiejszego dnia mam niezapomniane wspomnienia,  połączone z bulgoczącymi naleśnikami.

Oswajanie kocyka

Zapach to dom, dla nas tak jest, ale dla psów także. To taka podstawowa sprawa, którą opowiem na podstawie dzisiejszej, prostej czynności. Obecnie małe collie śpią na mięciutkim kocyku. Nie jest to już okres, w którym matka cały czas jest z nimi. Na kocyku dzieją się ważne sprawy, wspólne spanie i karmienie. Dzisiaj z rana postanowiłam zmienić kocyk na czysty, ot zwykła czynność. Szczeniaki były już po karmieniu, niektóre spały, inne jeszcze biegały. Przyniosłam nowy kocyk, pachnący czystością ( dla mnie), a dla nich wniosłam coś obcego- coś na ząb ? coś do wąchania ?,  no ale na pewno nie do spania, bo spanie to spokój i bezpieczeństwo. Trzeba było tak jak zawsze w takim przypadku oswoić kocyk. Śmieszne ? Dziwne to brzmi ? A jednak ta czynność, to niezbędny rytuał. To nic, że przed chwilą były karmione, że mamy juz nie było. Musiała wrócić z powrotem, położyć się na kocyku i polizać swoje maluchy, pobyć tam razem z nimi. 
 
Zaraz zrobiło się im swojsko i przytulone do siebie zapadły w sen. Zwyczajna historia,  zapach to matka, to dom. 

 
Mamusia po cichutku zwinęły się zostawiając je śpiące.  W tym wieku małe collie uczą się tego co nowe i ale też potrzebują tego co bezpieczne.  Zresztą potrzeba własnego gniazda, własnego bezpiecznego miejsce jest ważna do końca życia. Dla dorosłego collie mieszkającego z kochającą rodziną, jego dom będzie tam gdzie rodzina.  Wiem to z własnego doświadczenia. Mogę podróżować w różne miejsca, na imprezy rodzinne, do przyjaciół, na wakacje. Jeśli moje collie jadą ze mną są szczęśliwe.  Ja to ich dom.
  ( opis zdjęcia: Sen i oswojony kocyk )

A tak przy okazji nauka czystości przebiega nam bardzo sprawnie, bo mieszkamy w ciekawych do zwiedzania krainach. Jedna to kraina błogostanu, jak się domyślacie to kocyk. Dalej rozciągają się szlaki wędrówek i zabawy, gdzie suchą łapą można ćwiczyć się gimnastykę. Najdalsza kraina, to świat wodny. Musi być ona wyłożona gazetami, żeby nie nastąpiły wiosenne podtopienia  Krótko mówiąc  kocyk jest suchy, a rzeka mokra, i tak powinno być.  W wieku od 3 tygodni ( dzisiaj to 27 dzień życia) małe collie wybierają się także na wyprawy zagraniczne, najczęściej grupowo razem z mamą i z przewodnikiem, spacerując po całym mieszkaniu. Ale o tym będzie następnym razem...